Problem wolności woli

Ciężko obiektywnie spojrzeć na problem wolności woli, szczególnie w czasach, w których nauka z taką łatwością zgłębia tajemnice mózgu człowieka, z drugiej zaś strony wierzenia religijne wciąż odciskają swoje autorytarne piętno na tym, bardzo ważnym, temacie. Łatwo jest przyjąć definicję, że wolna wola to dar od boga czy też własność, którą posiadamy ze względu na bycie nadczłowiekiem i co automatycznie pozwala nam na zerwanie z moralnością, lecz uważam, że tego typu teorie powstały bardziej w celu podbudowania ego autora lub czytelników niż jasnego wyjaśnienia pojęcia. Dużo większą wartość mają wywody np. Penrose`a, które stawiają na rzetelną wiedzę naukową i choć tłumaczą fenomen woli jedynie na poziomie czysto fizycznym, to dają pewien ogólny ogląd sprawy nie wprowadzając odgórnych aksjomatów, które często służą jedynie poparciu jakiejś, wcześniej założonej hipotezy. Trudno też rozważać wpływ działania równowagi hormonalnej mózgu na wolę i jej odkształcenia czy też wpływ chorób psychicznych, które niejako nie eliminują jej, lecz spychają na drugi plan. Ciężko także nie docenić wpływu lingwistyki i semantyki na proces tworzenia się i siłę woli, gdyż to właśnie poprzez język operujemy wolą i zubożenie języka powoduje automatyczne zubożenie świadomości a przez to – zubożenie możliwości wolnej woli.