Zasoby słownictwa

Warto też zwrócić uwagę na zależność wolnej woli czy też w ogóle świadomości od bogactwa języka czy zasobu słownictwa. Można tutaj zwrócić uwagę na twórczość George`a Orwella (a w zasadzie – Erica Arthura Blaira), a konkretnie na jego słynną książkę – rok 1984 (Nineteen Eighty-Four). Książka zazwyczaj odbierana na poziomie bardzo podstawowym, jako prosta i szokująca krytyka systemów totalitarnych i ostrzeżenie przed zagrożeniami, które niesie komunizm. Na potrzeby powieści pisarz stworzył język, nowomowę, którą mają się posługiwać jej bohaterowie. W miarę rozwoju fabuły bohater poznaje cel wprowadzenia nowego języka, który ma zastąpić klasyczną angielszczyznę – ubezwłasnowolnienie i zredukowanie procesów myślowych poprzez takie ograniczenie zasobu słownictwa, które nie pozwoli jednostkom nawet myśleć wywrotowo, gdyż uniemożliwi im to ograniczony zasób słów, wśród których nie będzie pojęcia „wolność” czy „bunt”. Można tylko dociekać, w jaki sposób mechanizmy powodujące zmianami i ewolucją języka wpływają na pojęcie i możliwość istnienia wolnej woli. Znane są przypadki prymitywnych plemion afrykańskich, których język sprawiał, że operowali czasem przyszłym jedynie na sześćdziesiąt dni w przód, poza tą granicą nie istniało nic, przez co nie przyjęli religii chrześcijańskiej, gdyż spodziewali się przybycia Jezusa właśnie w okresie najdalszego czasu przyszłego, co oczywiście nie nastąpiło. W podobny sposób można rozważyć problem wolnej woli – jeżeli jednostka nie dysponowałaby odpowiednim zasobem słownictwa czy mogłaby w ogóle powstać idea wolności osobistej? Nie rozpatruję tu oczywiście wolności na poziomie zwierzęcym czy ludzi prymitywnych, ograniczającej się do najniższych szczebli piramidy Maslowa.